wtorek, 16 lutego 2016

Przepraszam!

Dawno nie było nowego rozdziału, ale mam nadzieję, że rozomuiecie. Szkoła... No i moje lenistwo... Nowy, dłuższy rozdział w czwartek!

wtorek, 1 grudnia 2015

Rozdział 6

Hej! Dzisiejszy rozdział dedykuję wszystkim, którzy skomentowali rozdział.

HERMIONA

-Hej, jestem Sue Patterson. Mieszkamy razem w dormitorium, więc chciałam się przedstawić.-Nie lubię poznawać nowych ludzi. strasznie się boję, że później pomylę imiona czy coś. Żałuję, że nie jestem jak moja siostra.
-Hermiona Granger-odpowiedziałam. Wczoraj pokłóciłam się z Padmą. Ale dziś jest dzisiaj,więc mam drugą szansę. Sue jest bardzo wysoka jak na swój wiek, ma ładne czarne włosy z pomarańczowymi pasemkami.-Szukam Padmy Patil, nie widziałaś jej? Chyba już poszła na śniadanie. To może my też pójdziemy?
-Jasne, chodź!
-Hermiona... Strasznie długie masz to imię. Nie dałoby się go jakoś skrócić?-Wszystkim nagle przestało pasować moje imię. Co jest?
-Jesteś już trzecią osobą, której przestało pasować moje imię-Sue zaśmiała się.- W mojej rodzinie długie imiona to tradycja. Moja mama nazywa się Joshepine, mój tata - Kendrew, a moja siostra ma na imię Gwendolyn.
-O Merlinie! Prostszych imion się nie dało znaleźć? Ale imiona twojej rodziny chyba się skraca?
-Masz rację. Mama-Jossie, Phinnie, Sheppie. Skróty imion taty to Drew, Ken. A na moją siostrę mówimy Gwen, Dolly, Endolly, albo po prostu Wendy.
-A dla ciebie skrótu nie wymyślili?
-Chyba nie...
-Wiesz, ja jestem czystej krwi, więc u mnie długie imię to norma. 
-Długie? Sue, twoje imię jest króciutkie!-jeśli imię trzyliterowe jest długie, to jakie jest krótkie?
-To skrót. Od Sulviennie. Patrz, jesteśmy w porę! Sowy przyleciały!
-Może dostałam list z domu? Idę do Padmy.
-Ok, do zobaczenia na Zaklęciach!-Brunetka odeszła. No to teraz pytanie gdzie jest Padma? Tak! Znalazłam! 
-Padma?-Delikatnie zwróciłam się ku Hindusce.
-O, Hermiona! Słuchaj, przepraszam cię za wczoraj! Ja po prostu musiałam odreagować!-Dziewczyna zaczęła mnie wylewnie przepraszać. Kurcze, nie lubię jak mnie ktoś przeprasza. Nigdy nie wiem jak się zachować.
-Nic się nie stało.Każdy ma lepsze i gorsze dni. Patrz, sowy!- ciekawe, czy rodzice mi odpisali.Mówiłam im co należy zrobić, ale oni nigdy mnie nie słuchali. Co prawda niedaleko nas mieszka jakaś czarodziejka, to może im pomoże. W stronę Padmy kierowała się jakaś pomarańczowa sowa. Dlaczego ja się nie przykładałam do nauki, jak na biologi mieliśmy ptaki?!? Sowa Padmy miała przywiązane dwa listy.
-Dwa listy?-spytałam dziewczyny.
-Jeden Parvati, drugi mój. Idę zanieść go siostrze.-Nagle dziewczyna odeszła. A do mnie podleciał biały ptak.Odwiązałam list.- Leć ptaszku, leć! - ciekawe, co rodzice napisali.


Droga Hermiono!
Cieszymy się Twoim szczęściem i tęsknimy za Tobą. Czekamy, aż przyjedziesz na święta. Jak u Ciebie?Twoje książki...Oddaliśmy je biednym. Skoro już nie należysz do naszego świata, to nie będą Ci już potrzebne. U Dolly wszystko dobrze. Wyjechała na kurs malarski do Włoch, do Sycylii na dwa tygodnie. Mam nadzieję, że podoba Ci się w Twojej nowej szkole. W świecie, do którego twoja rodzina już nie należy. 
Twoi rodzice. 

Nagle opuszczam list, który zaczął mnie parzyć w ręce. Z niedowierzaniem patrzę na słowa, moich rodziców. Chociaż nie wiem czy pozwolą mi się jeszcze nazywać rodzicami? Może karzą mi mówić do siebie Jossie i Ken? Gdzie ja się podzieję na wakacje? Kto mi kupi podręczniki na drugi rok?
-Hermiona! Co się dzieje?- Padma wyrwała mnie z rozmyślań.- Czytaj. - Podałam jej list. Zaczęła czytać. W jej oczach zobaczyłam przerażenie.
-Ale jak...Jak oni... Ale ... Jak mogli ci coś takiego wysłać?
-Wiesz co Padma? Chodźmy stąd. Nie jestem już głodna.- wzięłam Padmę pod rękę I wyciągnęłam ją z Wielkiej Sali.


Harry

-Ej, Potter!- Czyżbym słyszał Blaise'a Zabiniego? Odwróciłem się. Miałem rację.
-To rozumiem, że ty też zamierzasz mi mówić po nazwisku? To może od razu pójdę do Nimfadory i powiem jej, żeby mówiła mi Potter? A ja do niej, no nie wiem, Potterówna? 
-Coś ty się tak zdenerwował? Chciałem tylko spytać, czy idziesz na śniadanie? 
-Tak, idę. Sorry, po prostu strasznie mnie to denerwuje! I w dodatku Dorka...
-Rozumiem twój ból... Miley...- W sumie to prawda. Oprócz niego jeszcze tylko 3 osoby rozumiały mój ból. -To idziesz na śniadanie?
-Jasne.-Drogę do Wielkiej Sali przebyliśmy w milczeniu. Usiedliśmy i nagle zobaczyłem Hedwigę. Widzę, że oprócz listu miała jeszcze paczkę. Czyżby jakiś prezent? Odwiązałem list i paczkę, a następnie nakarmiłem sowę orzechami. Hedwiga je lubi.

Harry,
Sapphira pragnie ci przekazać, że "miło, że pamiętasz zasady, aczkolwiek szkoda, że nie stosujesz ich w praktyce". Harry, mój drogi. Pamiętasz, że ja miałem być Ślizgonem? Widocznie przeszło na ciebie. Nie przeszkadza mi to i jestem pewien, że twój tata też byłby zadowolony. Co do Quidditcha, jeśli to lubisz, zgłoś się na przesłuchania. W paczce jest prezent. Otwórz go po pierwszej lekcji Astronomii(ulubionej lekcji twojego taty i twojej mamy). Otwórz go w samotności, proszę. O jego istnieniu powiedz tylko przyjaciołom. 
Masz pozdrowienia od Sapphiry, Naty i Logana.

Syriusz.

 Astronomia... Jest jutro. Mam czekać do jutra? Poczekam... 
-Hej Harry!
-Nott? Myślałem, że mówisz do mnie po nazwisku...-zaskoczyłem się.
-Bywają wyjątki. Idziesz na Transmutację?
-Idę. Mamy ją z prof. McGonnagal?
-Tak.


Ron

Dzisiaj na śniadanie poszedłem sam. Nie chciałem nikogo spotkać. No, może oprócz Dorei. Niedługo mamy przesłuchania do Quidditcha. Zauważyłem naszego Hermesa. Odwiązałem list.

Kochany Ronie!
Najpierw otworzyłam list do ciebie. Jestem szczęśliwa, mimo iż jesteś Puchonem. Moja babcia też była Puchonką. Faktem jest, że niezbyt ładnie wyglądasz w żółci. Ale lepiej niż w zieleni! Poznałeś kogoś? Masz pozdrowienia od taty i Ginny. 
Mama

Trzeba by odpisać. Ja nie umiem pisać listów!!! Idę na Eliksiry.





I znowu Ron nie wyszedł! Miałam dodać rozdział wczoraj, ale nie udało się. 
I co sądzicie?

wtorek, 20 października 2015

Rozdział 5 cz.III

Dedykacja dla Alicji Sims i Gabsone Nene.

Hermiona
-Witajcie na Historii Magii. Jestem prof. Cubert Binns i będę was uczył tego szanownego przedmiotu. W tym roku Hogwart bierze udział w programie, w którym studenci będą was uczyć. Tymi ludźmi będą Carly Evans i Bruno Petterson.- usłyszałam jak jakaś dziewczyna wzdycha. A tak ogółem, ta sala ma bardzo interesujący wygląd. Przypomina amfiteatr! Jest wspaniała!-Ej, Padma!-szepczę do lekko znudzonej Hinduski- Ta sala jest piękna!
-Tak to wyjątkowa klasa lekcyjna, panno...-ups, usłyszał mnie!
-Granger
-Panno Granger. Wykładam interesującą dziedzinę magii, której każdy szanujący się czarodziej powinien znać chociaż podstawy. Historia świata magii jest ściśle powiązana z historią świata mugoli. A teraz idźcie już, a na następną lekcję przeczytajcie rozdział o szkołach magii.-nagle duch(którym był prof. Binns) przestał zwracać na nich uwagę i skupił się na praktykantach. Zauważając, że nadal siedzimy na miejscach, rzekł, że możemy iść. No więc wyszliśmy. Spostrzegłam się, że Padma jest smutna
-Co się stało?
-To kolejna rzecz, chwila, wspomnienie, którego nie dzielimy. Durny, stary kapelusz nas rozdzielił!-nigdy nie widziałam Padmy tak zdenerwowanej. Co prawda znam ją od dwóch dni, ale wydawała się osobą opanowaną. Nocóż, trzeba oodwrócić jej uwagę.
-Padma, co teraz mamy?
-Nie wiem, co ja jestem? Encyklopedia? Sprawdź sobie!-strasznie nie miła się zrobiła... Czyżby miała coś do mojego statusu krwi? 
-Już sprawdzam. Mamy zielarstwo.
- To chodźmy. Spytam siostry, jak było na zielarstwie. 
-Zaraz, gdzie my idziemy?-byłam zdezorientowana
-Do Dormitorium Gryffindoru. Znam hasło.-całą drogę przeszłyśmy w ciszy. Żadna nie miała ochoty rozmawiać z drugą.
***kilka godzin później***
-Padma, ja wiem, że jest ci ciężko, ale nic nie zyskasz będąc wkurzona na cały świat!- już nie wytrzymałam. Siedziało to we mnie cały dzień, a ja nie jestem di tego przyzwyczajona. U mnie w domu jak masz do kogoś pretensje to mówisz od razu co myślisz, a nie siedzisz i dusisz to w sobie.
-To mój sposób na radzenie sobie z emocjami. Zostaw mnie dzisiaj samą. Idę na kolację.- Powiedziawszy to wyszła.

Ron

-Szklarnia nr 7 gdzie ona jest?- dlaczego Lydia musiała się śpieszyć na Mugoloznastwo? O Merlijie! Kto tak silnie pcha!
-Przepraszam! Nie chciałam, śpieszę się! Jestem Dorea.
-Ron Weasley. Nic się nie stało! Wiesz gdzie jest szklarnia nr7?- niedowiary! Dziewczyna, a silniejsza niž ja! A taka drobna blondynka...
-To ta pierwsza po lewej. Idziesz na zielarstwo? Ja też je mam. Jestem Gryfonką. A ty Puchonem, prawda?
-Tak. Mogłem być Gryfonem, ale ta czapka uznała, że będę durnym Puchonem! Skąd wiedziałaś kim jesteś? 
-Twoim bratem jest Percy Weasley?-kiwnąłem głową.-Rozmawiał z Octavią o tym, że jego najmłodszy brat został Puchonem. Co powiesz, żeby stanąć obok siebie? Mam dość mojego bliźniaka.-ma brata bliźniaka?!? Czemu nie jestem Gryfonem!!!
-Jasne. Kto cię tu przyprowadził?
-Mój brat,Jasper. Trzecioroczny Gryfon. Idziemy?
-Jasne.- szliśmy w ciszy. Na szczęście cieplarnia była blisko. Nienawidzę ciszy!
-Witajcie, uczniowie!-gruba ta nauczycielka i trochę starszawa.- Nazywam się Pomona Sprout i uczę Zielarstwa. W tym roku będzie mi pomagać Audrey Engelt, która za rok zastąpi mnie w funkcji nauczyciela Zielarstwa. Na następną lekcję nie strójcie się tak! Pracujemy przy roślinach! Możecie iść. Jesteście wolni.

I jak się podobało? Błagam nie zwracajcie uwagi na błędy! Pisałam na telefonie!

Rozdział dodany w moje urodziny! To już 15!

Następny rozdział-odpowiedzi na listy bohaterów i nie tylko! Ale to dopiero koło listopada...

Do zobaczenia!

czwartek, 15 października 2015

Rozdział 5 cz.II

Hermiona

Hogwart cały czas mnie zaskakuje. Np.: te ruchome schody. To denerwujące i fascynujące zarazem! Idę z Padmą na Historię Magii. To frustrujące, że Krukonka nie chce mi nic powiedzieć. Dlaczego?!
-Dlaczego Padma, dlaczego?-hmm, zdziwiła się. Chyba myślała, że się mnie pozbyła... Ale nie ma tak łatwo, o nie!
-Co dlaczego Hermiona?
-Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć czegoś o Historii Magii?- Hinduska westchnęła.
-Hermiona, czystokrwiste dzieci nie wychowywały się na historii magii. Nie znam wszystkich zaklęć, nie umiem robić eliksirów, nie mam najmniejszego pojęcia o zielarstwie! Myślisz, że po co są szkoły magii? Żeby nas uczyć magii! Wszystkich, a nie tylko mugolaków! Możemy iść? Za chwilę się spóźnimy.

Harry

Powoli przemierzam korytarze w poszukiwaniu żywej duszy i sali do OPCMu.
-Ej, Harry!-skądś znam ten głos. Odwracam się i widzę Agnes! Chcecie wiedzieć jak wygląda Agnes? Zobaczcie zdjęcia cioci Belli z dzieciństwa. Naprawdę, wyglądają identycznie!
-Hej Agnes!
-Co ty tu robisz? Za chwilę masz lekcję!
-Wiem. Sala do OPCMu to gdzie?
-Oj, Potter, to nie to piętro!-co, no pięknie spóźnię się na pierwszą lekcję!
-No więc, Black, jak tam dotrzeć?
-Schodami w górę, geniuszu. A i zdania nie zaczyna się od 'no więc'-nienawidzę, jak Agnes udaje swoją mamę. To wkurzające! Muszę już lecieć, bo się spóźnię. 
-Witam, panie...
-Potter.
-Witam, panie Potter. Nazywam się Miranda Mirror. Jestem nauczycielką OPCMu. Pan na moją lekcję?
-Tak-trzeba przyznać ładna ta nauczycielka. I młoda, daję jej ok. 22 lata. A jej brązowe oczy hipnotyzują.
-Druga sala po prawej. Wejdź pierwszy, odczekam dwie minuty i wejdę za tobą. A
-Dziękuję!
-Podziękujesz później. A teraz już idź do tej klasy, albo wejdziemy tam razem!
-Już idę!-ups, chyba się zdenerwowała.. Hmm, całkiem interesująca ta sala... Wypadałoby z kimś usiąść.... Dobra, biorę pierwszą lepszą ławkę, zawsze można zmienić.
-Cześć, kuzynie
-Cześć.-zaraz co?-Draco?
-Tak-no nie mogło być gorzej! Usiadłem obok swojego rozgadanego kuzyna! Koszmar, po prostu koszmar!
-Witajcie nowi uczniowie! Nazywam się Miranda Mirror i uczę Obrony Przed Czarną Magią. Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni z wyboru miejsca, gdyż będziecie tam siedzieć do przerwy bożonarodzeniowej.
Będziecie mieć zajęcia z pierwszorocznymi kandydatami na aurorów. Powitajcie:
-Pana Ethana Greengrassa
-Pana Steve'a Parkinsona
-Panią Miley Zabini - można było usłyszeć cichy jęk Blaise'a
-Panią Nimfadorę Potter-co???
-Nimfa? Co ty tu robisz?
-Harry? Super, będę cię uczyć!
-Ale dlaczego mnie? Ty sama dopiero zaczynasz kształcenie!-to nie może być prawda...
-To część naszego kształcenia Harry. Cześć Blaise, bracie!- nie tylko ja będę miał zepsuty OPCM. Współczuję mu. Znam jego ból.
-Ale nie mogłaś wybrać innej szkoły magii? Czego ja od ciebie wymagam. Innego domu, albo rocznika chociaż?? Dlaczego nie pomęczysz Agnes?-nagle Nimfadora złowieszczo się uśmiechnęła. To mogło znaczyć tylko jedno. Wreszcie odegrał się na Agnes, wreszcie odegram się na Agnes! Ale i tak jestem skazany na Dorę.
-Poddaję się. Rób co chcesz. U drugorocznych Krukonów też.-ktoś się śmieje, ale dlaczego?!? Zaraz.. Czy to pani Mirror?
-Pani profesor?
-Słucham, panie Potter.
-Dlaczego się pani śmieje?-znowu zaczęła się śmiać. Nie rozumiem jej.
-W takich chwilach, żałuję, że w mojej rodzinie są same jedynaki.
-Zaraz, same jedynaki?!?-o proszę, Nott się znalazł. Gdzie był, jak szukałem miejsca?!?-Miranda? Co ty tu robisz?-Dlaczego on mówi di nauczycielki na ty? Zaraz, ona też ma na twarzy ten złowieszczy uśmiech.
-Uczę Teo, od dwóch lat. Odkąd wyszłam za mąż.
-Nott, kto to jest?
-Potter, widzę, że się uczysz! Moja dwudziesto-trzyletnia kuzynka-prawie zgadłem wiek!
-Ale wieku im zdradzać nie musiałeś!-oburzyła się pani profesor. Jesteście wolni. Z tej lekcji i tak już nic nie wyjdzie.-wszyscy się ucieszyli. Jedynie pięć osób wyszło z tej lekcji ze spuszczonymi głowami. Pansy, Dafne, Teodor, Blaise i ja.

Ron
Jak ja dojdę do szklarni numer 7? Zawsze liczyłem na pomoc braci, a teraz? Głupia Tiara Przydziału! Powinienem być Gryfonem, a nie jakimś Puchonem! Popytam ludzi, a może Prefektów? Ta niska, zielonooka dziewczyna to chyba Lydia Jakaś tam, Prefekt. Zaraz się spytam.
-Przepraszam! Ty jesteś prefektem?-raz kozie śmierć, ew. zostanę pośmiewiskiem. Zaraz, Puchoni nie uznają robienia z kogoś pośmiewiska... Jestem bezpieczny, jej!
-Tak, jestem prefektem, pomóc w czymś?-może będę mógł się przekonać do bycia Puchonem, ale nie będę mógł się uśmiechać 24h na dobę.
-Tak. Jak trafić do cieplarni nr 7?
-Pierwszoroczni mają zajęcia tylko w 1 i 3 cieplarni.  Wszystkie są ponumerowane. Musisz wyjść tym wyjściem z północnego skrzydła. Mogę cię zaprowadzić.-chyba się jednak nie przyzwyczaję. Nie mogę być miły cały czas! W dodatku, żółć kaleczy moje oblicze!
-Tak,poproszę.
-Coś cię gryzie. Mogę wiedzieć co?- ta Lydia to nie dość, że miła, to jeszcze ładna. Ma śliczne szare oczy i blond włosy. Szeroki uśmiech i delikatne dołeczki. Chyba się zakochałem...
-Przerwałem rodzinną tradycję. Wszyscy od pokoleń w mojej rodzinie są Gryfonami. Ja Puchonem. Zawiodłem rodzinę. I jestem sam. A zawsze myślałem, że będą ze mną bracia. Tymczasem jestem sam..
-Nie jesteś sam. Jesteśmy tu z tobą. Twoi bracia też. Co z tego, że w innym domu? Zawsze zostaniecie rodziną. Ktoś z rodziny powiedział ci, że zawiodłeś swoich bliskich? Nie? To tak nie myśl! Widocznie twoim przeznaczeniem jest bycie Puchonem.
-Wow. Umiesz słuchać. I pocieszyć człowieka.
-Dzięki! Po skończeniu Hogwartu chcę zostać magicznym psychologiem.
-Dobrze wybrany zawód. Idziemy do tej szklarni?
-Chodźmy.-może nie będzie tak źle...


I jak wrażenia? NIE ZWRACAĆ UWAGI NA BŁĘDY!!! Pisałam na telefonie, więc może ich trochę być...
Miłego czytania!

środa, 30 września 2015

Rozdział 5 cz. I

Rozdział dedykuję tym, którzy byli, a nie są(taka osobista dygresja, nic związanego z blogiem i czytelnikami). Dla Mrocznej kosiarki, Viper i wszystkich, którzy czytają, a nie komentują.

Hermiona

-Padma, Padma!-szturchnęłam szatynkę
-Hermiona, daj mi spokój! Jestem czystokrwista, ale nie będę ci opowiadać historii magii. Od tego jest lekcja Historii magii i profesor Binns.  A teraz chodź, mamy śniadanie, a potem lekcje! 
-No dobra, ale może trochę?
-Hermiona, nie! Ale pozwalam ci pomęczyć moją siostrę Parvati. Musisz tylko dostać się do wieży Gryffindoru. 
-No to na co ty jeszcze czekasz? Chodź!
-Hermiona! Zaczynasz mnie denerwować! Ja idę na śniadanie. I polecam ci iść ze mną. Po pierwsze, nakarmisz się, po drugie, być może spotkamy Parvati. A teraz chodź!
-Ok, ok, już idę!

Harry

-Potter, idziesz? Co taki jakiś smutny siedzisz?-o Nott się odnalazł
-Ty to Nott ciągle znikasz i się odnajdujesz. Jak ty to robisz?
-Doświadczenie. Chodź, poznasz ludzi, co się będziesz tak alienować?
-Kogo mam poznawać?
-Ok, kilka pytań Potter. Z kim dzielisz dormitorium?
-No z tobą przecież.
-Jedna osoba jest. druga to ty. A pozostali?
-Yyy, nie wiem.
-No właśnie! Blaise Zabini i David Walsh.
-Co? 
-Twoi współlokatorzy, Potter. jak ty się tutaj znalazłeś?Slytherin słynie z ambitnych, sprytnych i rozgarniętych ludzi. 
-No cóż. Miałem ambicję, ale Tiara Przedziału je stłumiła.
-Ok, Potter, czas na poważną rozmowę. Już wczoraj widziałem, że coś cię gnębi, ale jak tak dalej pójdzie, to będziesz miał depresję!
-Mi jest wszystko jedno. Zamiast Gryfonem zostałem Ślizgonem, zawiodłem Syriusza i nie wiem co zrobić z Quidditchem. 
-No nareszcie się otworzyłeś. Kim jest Syriusz?
-Moim ojcem chrzestnym. Opiekuje się mną od 5-ciu lat, od kiedy moi rodzice zginęli w wypadku. Miałem mieć rodzeństwo. A Quidditch? Mój tata jest, tzn. był zawodowym graczem. Szukającym. ja też nieźle gram. Miałem być Gryfonem i przynieść zwycięstwo drużynie. A zawiodłem Syriusza, bo jestem Ślizgonem. Agnes też go zawiodła. Jest Krukonką. Agnes to córka Syriusza, rok starsza ode mnie. 
-Słuchaj Potter, przykro mi. Wiem, że może być ci ciężko, ale trzeba żyć dalej. Choć na lekcje, pokochasz Hogwart, mówię ci. Też jestem jedynakiem, też miałem mieć rodzeństwo, moja mama poroniła 5 razy, już miałem siostrę, zmarła po miesiącu życia. Uwierz mi, wszyscy mają problemy, ale gdyby każdy się załamał, na tym świecie nie byłoby nikogo, kto nadal by normalnie funkcjonował, to co, idziemy?
-Tak, chodź. I dzięki. Widocznie ktoś musiał mną potrząsnąć. Ale ty wiesz, że ja mam siostrę? Nimfadorę, 7 lat starszą, Puchonka.  A i współczuję ci.
-To nic. Masz siostrę? Ok, chodż,bo Pelham naprawdę jest gotowa dać ci szlaban.
-A ty skąd to wiesz?-zdziwiony spytałem
-Bo wiesz, ja w przeciwieństwie do ciebie nie zamknąłem się w dormitorium i pozwiedzałem trochę. Drugi prefekt, Burrel, powiedział, że Pelham jest do tego zdolna. A teraz chodź!

Ron

Pakujemy się. Dlaczego karzą nam nosić torby?
-Hej, jestem Chris West, a ty?-zapytał jakiś wysoki blondyn.
-Ron Weasley. Nie kojarzę twojego nazwiska.
-Aaa, bo jestem mugolakiem. Przeszkadza ci to? 
-Nie.  Idę do sowiarni. Idziesz ze mną?
ok.- no i wyszliśmy. Naprawdę źle się czuję będąc Puchonem. Może Tiara się pomyliła?
-Ron-co jest słyszę Percy'ego
-Percy! Jak dobrze, że cię widzę. Co w Grffindorze?
-Dobrze. Dołączył do nas m.in. Neville Longbotom.
-Żałuję, że nie jestem Gryfonem.
-Przyzwyczaisz się. O widzę, że napisałeś list. Daj, wyślę go, a ty leć już na śniadanie.O, a kim jest twój towarzysz?
-Chris West.
-Witaj, Percy!
-Dobra, lećcie!

Hermiona

-Uuu, co to?- pytam Padmę, skoro jest czestej krwi, to powinna wiedzieć.
-Czekoladowe żaby. Ale na początek polecam coś bardziej pożywnego? Np.: płatki z mlekiem. Chociaż ja wolę z jogurtem.
-Ale to mugolskie!
-No i co z tego? Jedz! A potem będziesz się rozkoszować historią magii.
-Ej, nie ładnie!
-Czekaj, zawołam Parvati-i odeszła. To takie straszne, że chcę się czegoś dowiedzieć o świecie magii, o moim świecie?
-Wow, wy naprawdę jesteście identyczne!
-Hermiona, poznaj moją siostrę Parvati. Parvati, to Hermiona.
-Cześć, ładne imię, chociaż trochę długie, Hermiono.
-Wiem, ale ja je lubię. Opowiesz mi historię magii?
-Hermiono, wybacz, ale od tego macie historię magii, która zaczyna się za 15 minut. Miło było cię poznać, a teraz lecę na Zielarstwo. Mamy z Puchonami. Cześć!



I jak się podoba? Komentujcie!
 Długo rozdziału nie było, problemy techniczne miałam, ale jest!